Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 5 lutego 2026 12:32
Reklama

W poszukiwaniu obywatelskiej opowieści o samorządzie lokalnym

„Samorząd to państwo, które jest blisko” mówi jeden z respondentów, z którym rozmawiali Adam Gendźwiłł i Dorota Wiszejko-Wierzbicka, autorzy raportu „Polki i Polacy o samorządności”, opublikowanego przez Fundację im. Stefana Batorego. Wyniki badań pokazują zróżnicowanie sposobów postrzegania samorządu i samorządowców, a także wrażliwości Polaków na różne argumenty pojawiające się w sporach o samorządność.
W poszukiwaniu obywatelskiej opowieści o samorządzie lokalnym

Wydawałoby się, że samorząd jest dobrze zakorzeniony w społecznej świadomości i jest filarem ustroju demokratycznego, jednak w ostatnich latach samorządy znalazły się pod znaczną presją działań rządu, a epidemia dodatkowo „oddaliła” urzędy od mieszkańców. Co w nowej sytuacji Polki i Polacy myślą o samorządzie i demokracji lokalnej? – poznanie odpowiedzi na to pytanie było celem badania przeprowadzonego na zamówienie Fundacji Batorego.

Zespół badawczy analizował m.in. z czym kojarzą się obywatelom władze samorządowe i jakie cechy odróżniają politykę samorządową od polityki krajowej, czy obywatele widzą historyczną ciągłość władz lokalnych, czy postrzegają samorząd terytorialny w Polsce jako jeden z owoców transformacji systemowej, czy poczucie przywiązania do miejsca zamieszkania, patriotyzm lokalny oraz zakorzenienie w sieciach rodzinnych i sąsiedzkich znajdują odbicie w stosunku do władz samorządowych, a także w jaki sposób obywatele odnoszą się do pomysłów na (re)centralizację – zmniejszenie uprawnień władz lokalnych lub zwiększenie kontroli rządu centralnego nad samorządami.

Uczestnicy naszego badania zasadniczo nie chcą ograniczenia czy likwidacji samorządu terytorialnego, nie przemawiają do nich argumenty za centralizacją, odwołujące się do niekompetencji, korupcji bądź nierówności. Nie widzą tego, że centralizacja mogłaby zaradzić tym problemom. Ale jednocześnie powolny zamach na autonomię samorządów może być niedostrzeżony, ponieważ odbywa się etapami, w sytuacji zewnętrznych zagrożeń, z którymi mierzy się państwo, i w momencie, kiedy istota samorządności terytorialnej nie jest dość dobrze zakorzeniona w potocznym postrzeganiu – komentuje wyniki badania Edwin Bendyk, prezes Fundacji im. Stefana Batorego.

Autorzy raportu: Adam Gendźwiłł i Dorota Wiszejko-Wierzbicka wskazują, że obywatele obserwują coraz większą presję, aby władze lokalne – przez wiele lat odżegnujące się od afiliacji partyjnych – opowiedziały się po stronie rządu Prawa i Sprawiedliwości lub opozycji. Rodzi to polityczny dylemat: wyraźne opowiedzenie się przeciw planom rządu, które uderzają w interesy samorządów lokalnych, może jednocześnie oznaczać „zapisanie się do opozycji” i zaangażowanie w konflikt, który „nie pasuje” do polityki lokalnej i którego wielu Polaków ma już dość.

Zaobserwowali także, że mieszkańcy cenią sobie możliwość bezpośredniego kontaktu z samorządowcami i administracją lokalną, choć dostrzegają, że politycy samorządowi zaniedbują ten kontakt w okresie pomiędzy kampaniami wyborczymi. Wielu badanych zauważyło ograniczenie możliwości bezpośrednich kontaktów w czasie pandemii COVID-19 – postrzegają to jako pretekst do oddalenia się od spraw mieszkańców. Bliskość – jeden z najbardziej akcentowanych atutów samorządu – jest więc coraz częściej kwestionowana.

Badania pokazują także, że wizerunek samorządu często kreowany jest na podstawie sukcesów w realizacji inwestycji, zwłaszcza infrastrukturalnych (np. budowa dróg, mostów, obiektów użyteczności publicznej). Są one widoczne, dyskutowane przez lokalne społeczności i zwykle postrzegane jako dowód sprawności władz lokalnych.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
Reklama
Ostatnie komentarze
Autor komentarza: sceptykTreść komentarza: 35 tysięcy kary za trochę oleju? Państwo to jednak potrafi zarabiać na obywatelach i firmach. Rozumiem, jakby wieźli lewy spirytus w cysternie, ale tu mowa o beczkach z olejem, które jechały tranzytem przez Kołbaskowo do Szwecji. Skoro towar jechał z Niemiec, to pewnie podatki tam już dawno zapłacone. Zamiast pomagać przedsiębiorcom, to tylko czyhają na granicy, żeby wyłapać brak jakiegoś numerka w systemie. Urzędnicza machina ma się dobrze, a budżet trzeba jakoś łatać.Data dodania komentarza: 4.02.2026, 00:33Źródło komentarza: Kosztowne niedopatrzenie na granicy. 35 tysięcy złotych kary za brak zgłoszenia w systemie SENTAutor komentarza: KogutTreść komentarza: Szczęście w nieszczęściu.Data dodania komentarza: 3.02.2026, 17:12Źródło komentarza: Wyciek kwasu siarkowego w Mieszkowicach! Trwa akcja służbAutor komentarza: KogutTreść komentarza: Mroczna historia.Data dodania komentarza: 3.02.2026, 17:11Źródło komentarza: Wilki pod oknami w mroźną noc. Ślady po ataku przy drodzeAutor komentarza: bez przesadyTreść komentarza: A co jesteś czerwony kapturek że wilczków się boisz? Jest ich w okolicy kilkadziesiąt od kilkudziesięciu lat i jeszcze nikomu nic się nie stałoData dodania komentarza: 2.02.2026, 22:57Źródło komentarza: Wilki pod oknami w mroźną noc. Ślady po ataku przy drodzeAutor komentarza: krytycznyTreść komentarza: Zero pożytku z tego stania.Data dodania komentarza: 2.02.2026, 22:55Źródło komentarza: Pomimo siarczystego mrozu tymczasowa kontrola na granicy polsko-niemieckiej prowadzona jest nadalAutor komentarza: NikodemTreść komentarza: Ludzie nie są przyzwyczajeni do obecności wilków. Dlatego gdy je widzą, od razu sieją strach i panikę.Data dodania komentarza: 2.02.2026, 00:54Źródło komentarza: Wilki pod oknami w mroźną noc. Ślady po ataku przy drodze
Reklama
Reklama