W jednej chwili silny, pracowity mężczyzna stał się pacjentem, którego codzienność wypełnia zapach szpitalnych korytarzy i nieustanny lęk o jutro. Ta historia to wyścig z czasem, w którym każda sekunda zwłoki oddala Wojtka od ukochanej żony Anny i dzieci, które każdego dnia pytają, kiedy tata wróci do domu w pełni sił. Prosimy, nie przechodźcie obok tego wołania obojętnie – tutaj liczy się każdy gest solidarności.
Nagłe zatrzymanie świata
8 stycznia 2026 roku czas stanął w miejscu. Diagnoza, która brzmiała jak wyrok: udar krwotoczny mózgu. Potem nastąpiła lawina zdarzeń – utrata pamięci krótkotrwałej, problemy z mową, narastający ucisk w czaszce. Jednak najgorsze miało dopiero nadejść. Wynik badania histopatologicznego po operacji usunięcia guza przyniósł słowa, których nikt nie chce usłyszeć: glejak IV stopnia.
Głos, który prosi o życie
Wojtek to dumny mąż i ojciec Michała oraz Julka. Zawsze był tym, który pomagał innym, montując klimatyzację i dbając o domowe ognisko. Dziś, po raz pierwszy, to on musi wyciągnąć rękę po pomoc.
- Chcę żyć. Chcę patrzeć, jak dorastają moi synowie. Chcę dalej być mężem, tatą i wsparciem dla mojej rodziny – mówi Wojciech Szumotalski. - Leczenie, rehabilitacja i dojazdy do specjalistów to ogromne koszty, których nie jestem w stanie udźwignąć. Każda wpłata to dla mnie realna szansa na powrót do zdrowia.
Rodzina nie poddaje się, ale bariera finansowa jest murem nie do przebicia bez wsparcia ludzi dobrej woli. Nowoczesne terapie to nadzieja na jutro – jutro, którego Wojtek tak bardzo potrzebuje dla swoich dzieci.
Link do zbiórki
Każda złotówka przybliża Wojtka do zwycięstwa. Nie bądźmy obojętni: 👉 Wpłać tutaj: https://pomagam.pl/4ebrmp

Napisz komentarz
Komentarze